Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anime. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anime. Pokaż wszystkie posty

21 czerwca 2014

Jak to jest kochać wampira?

Tytuł oryginalny: Vanpaia naito
Tytuł polski: Vampire Knight
Gatunek: romans, fantasy, anime

 Seria 2:

Tytuł oryginalny: Vanpaia naito: Girutî
Tytuł polski: Vampire Knight: Guilty
Gatunek: romans, fantasy, anime


Jedno z pierwszych anime jakie obejrzałam. Trafiłam na nie przypadkowo, podczas przeglądania filmweb.pl. Wtedy jeszcze ponad wszelką miarę pożądałam romansów- podobały mi się szczególnie te w stylu VK. Nie chodzi tutaj o wampiry, oj nie. Raczej o to, że dziewczyna musi wybierać pomiędzy jednym mężczyzną a drugim. Wiem, głupia byłam. Wtedy jednak pochłaniałam takie romansidła tonami. Cóż, nastolatka. Jednak do tej pory jakiś sentyment został. Nie jest to anime wysokich lotów, ale nie jest też najgorsze. Na uwagę zasługuje muzyka, piękna i wpadająca w ucho. Kreska także jest ładna, ale nie może być inaczej, skoro to opowieść o cudnej urody wampirach.
Vampire knight to historia Yuuki. Uczy się ona w szkole gdzie wampiry koegzystują z ludźmi-zwykli ludzie uczą się w dziennej klasie, natomiast wampiry w nocnej klasie. Wiele dziewczyn wzdycha do przystojnych mężczyzn z nocnej klasy. Yuuki nie jest wyjątkiem- zakochała się ona w przewodniczącym tej klasy, czysto-krwistym wampirze, który ją uratował 10 lat wcześniej. Jednocześnie dziewczyna musi pilnować porządku jako prefekt- pomaga jej w tym Zero, przystojny człowiek, któremu wbrew pozorom, Yuuki nie jest obojętna. Oprócz wątku romansowego, który wysuwa się na pierwszy plan, mamy też liczne wątki poboczne- intrygi, hierarchia wampirów czy przeszłość Yuuki.
Powiem tak- anime możecie obejrzeć, ale nie gwarantuje że się spodoba. Jest to typowe shoujo- nie jest to anime adresowane do chłopaków. Ponadto anime to posiada dwie serie- druga to Vampire Knight Guilty, które nie zostały dokończone. Mam na myśli, ze manga na podstawie której powstało anime, nadal była wydawana;) Manga jest zakończona, niestety nie ma tłumaczenia na język polski- może dlatego dopiero niedawno skończyłam ją czytać (długo się zbierałam). Powiem Wam szczerze, że beczałam jak bóbr na końcówce.

Uwaga: mały spojler!
Komu kibicowaliście? Ja do samego końca chciałam, żeby Yuuki była z Kaname. I w życiu nie spodziewałam się takiego zakończenia;)





2 czerwca 2014

Special A, czyli nadzwyczajne osoby w jednym miejscu

Tytuł oryginalny: S. A
Tytuł polski: Special A
Gatunek: Anime, Dramat, Komedia



Dawno nie było notki o anime. Mimo, że z założenia miał to być blog głównie o Azji, królują tutaj notki o filmach spoza tego kontynentu. Tak to czasem bywa, że zboczy się z toru, który wcześniej się obrało. Mam nadzieję, że nie zepsuło to mojego bloga. W każdym razie postanowiłam 'wrócić do korzeni'. Tak narodził się ten wpis. Wpis o jednym z moich ulubionych anime, albo raczej o anime, które zajmuje specjalne miejsce w moim sercu. Stało się tak za sprawą mojej słabości. Uwielbiam anime dla chłopaków, to dziwne, ale tak już mam. Jednak od czasu do czasu lubię sobie obejrzeć jakieś romasidełko. Nie chodzi tu o takie, gdzie bohaterowie zakochują się w sobie i trach! Są ze sobą na dobre i na złe. Lubię takie, gdzie jedna ze stron wie, że kocha drugą osobę i próbuje ją zdobyć. Subtelnie, powoli i z pewną dozą nieśmiałości. Do takich właśnie anime zalicza się Special A. Cudowne, rozbrajające, subtelne , stworzone z niesamowitym poczuciem humoru. Nie takim sztucznym, nachalnym, jak w niektórych produkcjach. Wiem, że wiele osób niezbyt pochlebnie wypowiada się o tym anime, ale mam to gdzieś. Polecam, polecam i jeszcze raz polecam. Szczególnie dla osób, które urzekło 'Kaichou wa Maid-sama!'.
Kreska może i nie najwyższych lotów, moim zdaniem w 'Kaichou...' była lepsza. Estetyczna, ale nie powalająca. Cieszy mnie to, że nie ma tutaj jakiś zadziwiająco dziwnych kolorów włosów. Niekiedy można się spotkać z takimi kolorami, że aż dech zapiera. Jeśli chodzi o muzykę to nie zapamiętałam niczego szczególnego. Muzyka była zwykła, niezapadająca w pamięć.
Special A to opowieść o uczniach elitarnego liceum Hakusenkan, a dokładniej o siódemce najlepszych uczniów w tej szkole. Uczęszczają oni na zajęcia do specjalnej klasy, którą nazywają Special A. Chociaż może 'zajęcia' to zbyt mocne słowo. Nie widziałam, żeby oni się uczyli, raczej pogłębiali swoje zainteresowania i starali się utrzymać swoją pozycję. Wśród tej siódemki wyróżnia się dwójka- Kei i Hikari. On zajmuje pierwsze miejsce w szkole, ona drugie. Znają się od dzieciństwa i od małego ze sobą rywalizują. Wszystkie 'konkurencje' wygrywa chłopak, przez co zaczyna nazywać Hikari 'Panna drugie miejsce'. Ona jednak się nie poddaje, stara się pokonać Kei'a we wszystkich możliwych zawodach. Nie dostrzega najważniejszego- intencji i uczuć chłopaka...
 

 



28 maja 2014

Bleach czyli czarne motyle są niebezpieczne

Tytuł oryginalny: Bleach
Tytuł polski: Bleach
Gatunek: Anime,Przygodowy



Kolejny tasiemiec w mojej kolekcji- jak się domyślacie tekst ten będzie o Bleachu. Ciężko jest nawet zacząć pisać, tym bardziej, że to anime należy do moich ulubionych. A z tego co już zdążyliście zapewne zauważyć, kiedy podoba mi się jakiś film lub anime to nie potrafię być obiektywna. Tak jest w tym przypadku- podoba mi się tutaj wszystko, począwszy na historii, a skończywszy na muzyce. Fabuła jest dość banalna- młody, niezwykły chłopak poznaje dziewczynę, która zmienia jego życie. Oklepane, prawda? Jednak ten chłopak widzi duchy i istoty nie z tego świata. Pewnego dnia jego bliskich atakuje Pusty, a z opresji ratuje go Rukia- Shinigami wysłana do patrolowania jego miasta. Jednak nie wszystko idzie zgodnie z planem- Pusty bardzo okalecza dziewczynę, przez co jest ona niezdolna do dalszej walki. Ichigo, chcąc chronić swoją rodzinę daje się przebić mieczem, przejmując moce Rukii. Od tej pory jego życie nie jest już takie samo, zostaje uwikłany w intrygę, która może zniszczyć jego świat, a także świat Shinigamich- Soul Society.
Skoro wiecie już mniej więcej o czym jest anime, mogę iść dalej. Bohaterowie? Ciekawi, chociaż nie wszyscy. Na nerwy może jedynie działać Chad- jest milczący i jakby nie pasujący do całości. Niektórzy także niezbyt pochlebnie wypowiadają się także o Inoue, która ze swoim 'Kurosaki- kun' rzeczywiście potrafi być irytująca. Jednak lubię ją bardziej niż Rukię, sama nie wiem dlaczego. Mnie osobiście denerwował Generał Głównodowodzący, chociaż też nie potrafię tego wyjaśnić.  Oprócz tego, co najważniejsze, świat Bleacha nie składa się jedynie z bieli i czerni- postacie nie są dobre lub złe. Są tutaj osoby, które mimo, że są po złej stronie budzą naszą sympatię i posiadają liczne zalety. Także ludzie dobrzy nie są pozbawieni wad. Nie wszystko jest takie jak może się na początku wydawać, osoby, które wydawały się przyjaciółmi są wrogami i odwrotnie. Ichigo nie idzie przez serię z dumnie podniesionym czołem, wygrywając wszystkie walki, nie- on też przegrywa. Uczy się na błędach i idzie dalej, nie zatrzymuje się. To wszystko działa na korzyść serii.
Muzyka? Zapada w pamięć. Po seansie nie mogłam się uwolnić szczególnie od 'Number One', kiedy tylko ją słyszałam podczas walki, mimowolnie widziałam grupkę Afroamerykanek, stojących za Ichigo i śpiewających, niczym chór gospel;) Znajdzie się też kilka openingów i endingów, które notorycznie słucham.
Kreska? Specyficzna, ale jedynie przez to, że 'ewoluuje'.  Na początku zostawia wiele do życzenia, jest surowa, bohaterowie wyglądają niesympatycznie, jednak z czasem kreska ulega zmianie, postaci stają się bardziej wyraziste, ciekawsze. Szczególnie można to zauważyć na przykładzie Ichigo i Inoue. Ichigo na początku odpychał, wydawał się chuliganem, z czasem jednak 'pięknieje'. Inoue natomiast na początku jest niezwracającą na siebie uwagi dziewczynką, później robi się z niej prawdziwa laska.
W każdym razie zachęcam do obejrzenia i polecam serdecznie! Według mnie jest to najlepsza pozycja z 'Wielkiej Trójcy' i zdecydowanie warta obejrzenia.
Prawda, że Ichigo się zmienił? Już na wstawionych powyżej obrazkach widać jakiej zmianie uległa kreska, a jeśli będziecie na bieżąco z anime, ta zmiana dopiero Was porazi;) Poniżej wstawiam wspomnianą przeze mnie piosenkę- rozkoszujcie się;)

27 maja 2014

Ano Hi Mita Hana no Namae o Bokutachi wa Mada Shiranai!

Tytul oryginalny: Ano Hi Mita Hana no Namae o Bokutachi wa Mada Shiranai.
Tytuł polski: Brak
Studio: A-1 Pictures
Gatunek: Anime, Dramat 





Patrząc na tytuł można pomyśleć: że co? Kto był na tyle szalony, żeby tak nazwać jakiekolwiek anime. Cóż, właśnie ten tytuł przykuł moją uwagę i to dzięki niemu obejrzałam to anime. Jest to opowieść o grupie przyjaciół. W dzieciństwie byli nierozłączni, spędzali razem czas. Pewnego dnia padło niefortunne pytanie, które zmieniło wszystko. Krótko po tym jedna z członkiń grupy, Menma, zmarła. Paczka rozpadła się, dawni przyjaciele przestali się do siebie odzywać, wręcz udawali, że się nie znają. Jakiś czas po tym do Jinty, chłopca będącego buntownikiem - ale pod tą postawą kryjącego żal, smutek i poczucie winy po śmierci swojej dawnej przyjaciółki - przychodzi duch i prosi go o spełnienie życzenia. Jak się domyślacie tym duchem jest Menma. Chłopak zgadza się, uświadamiając sobie, że sam nie da rady. Zwraca się o pomoc do swoich dawnych przyjaciół, jednak nie wszyscy mu wierzą, dodatkowo każdy ma jakiś powód, który nie pozwolić Menmie odejść. Seria ciekawa, ale nie zachwycająca. Obejrzałam, drugi raz bym nie wróciła do tego tytułu. Szczerze mówiąc anime ratuje ostatni odcinek. Wylałam na nim potok łez. Szczególnie na pamiętnej scenie zabawy w chowanego. Gdy padły słowa: "Menma... Znaleźliśmy Cię." szlochałam jak wariatka.  Jeden z najbardziej wzruszających momentów jakie w życiu widziałam. Co do reszty anime... Postacie były takie sobie, trochę przerysowane, jakby mało realne, przynajmniej dla mnie. Szczególnie Menma działała mi na nerwy- nastolatka z mentalnością dziecka. Muzyka- nie pamiętam jaka była w tym anime, więc to mówi samo za siebie. Kreska była nie najgorsza, szczególnie tło było doskonale dopracowane. Jedynie mogło denerwować to włosy postaci- były tak nienaturalnie, że aż rażące. Anime szczerze mówiąc miało wielkie szanse na wybitność, ale zmarnowało je bardzo szybko. Powiem tak, nie polecam jakoś szczególnie mocno, ale jeśli się nudzicie, nie macie jakiegoś ciekawego tytułu na oku, możecie je obejrzeć.

 



Beelzebub, czyli jak przeciętny nastolatek wychowałby dziecko

Tytuł oryginalny: Beelzebub
Tytuł polski: Beelzebub
Studio: Shueisha
Gatunek: Anime, Akcja, Komedia




Dopiero stosunkowo niedawno w moje ręce trafiło to anime. Zabierałam się za jego obejrzenie od prawie pół roku, ale za każdym razem trafiałam na inne, lepsze moim zdaniem. Bo miało wyższe noty na filmweb.pl, bo według tejże strony było bardziej w moim guście, bo miało mniej odcinków. Teraz wiem, że po prostu nie przemawiała do mnie fabuła- dzieciak, do tego chuligan, opiekujący się władcą demonów? Bzdura. Nic bardziej mylnego! Fabuła, mimo że na pierwszy rzut oka dość głupawa, przy bliższym poznaniu jest naprawdę ciekawa.
Anime opowiada o chłopaku, imieniem Tatsumi Oga. Jak on sam o sobie mówi, jest przystojny, budzący respekt i szacunek. Tego respektu i oczywiście siły, nie można mu odmówić. Sieje postrach wśród pomniejszych opryszków, chociaż i wśród tych większych znajdą się tacy którzy błagaliby go o litość. Każdy chce z nim wygrać, każdy chce go pokonać, żeby pokazać kto jest najsilniejszy w Ishiyamie. Właśnie, nie wyjaśniłam co to jest. Otóż Ishiyama to szkoła dla chuliganów takich jak Oga, nie ma tam nikogo kto nie lubiłby się bić, bądź nie należał do jakiegoś gangu. Może oprócz Takayuki Furuichiego, słabeusza, powszechnie zwanego Loliconem, Pedofilem, Ścierwem bądź Śmiecioichim. Warto wspomnieć, że to najlepszy przyjaciel Ogi;) Wracając do naszego głównego bohatera... Pewnego dnia, ten jakże przystojny i szanowany młodzieniec, poszedł nad rzekę zrobić pranie. Gdy już się uporał ze wszystkim, woda wyniosła na brzeg starego mężczyznę, który natychmiastowo rozpołowił się przed Ogą. W jego środku był nie kto inny, jak Panicz Beelzebub. Dziecko mające pewne upodobanie do okrucieństwa, z miejsca przywiązało się do Tatsumiego. Ten niczego nieświadomy, zabrał dziecko do domu swojego przyjaciela z pytaniem "Co ja mam z  nim zrobić". Jednak zanim przyjaciel zdążył mu doradzić, do pokoju wskoczyła piękna blondynka w stroju służącej, z miejsca oznajmiła, że przyszła po dziecko, ale malutkiemu Beelowi, nie to było w głowie. Nie chciał już odchodzić od Ogi. I tak zaczęła się przygoda Tatsumiego jako rodzica, ponieważ musi on wychowywać dziecko dopóki ono nie odejdzie, bądź nie znajdzie osoby silniejszej od Ogi. Mam nadzieję, że za bardzo Wam nie namieszałam, ani nie zdradziłam za dużo fabuły;)
Na pochwałę zarówno w anime, jak i w mandze zasługuje piękna kreska. Dopracowana, staranna. Nie mamy tutaj atletycznych młodzieńców czy długonogich, wielkookich  panienek. Postaci są normalne, realne. Sceny walki są bardzo dobrze przedstawione, można powiedzieć, że prawie idealnie;) Kolejnym ogromnym plusem jest humor. Dawno nie uśmiałam się tak prz żadnym anime, czy mandze. Jest tu przede wszystkim humor sytuacyjny, który kocham. Jedynym minusem anime, chociaż dla niektórych może być to plus, jest końcówka. Nie dość, że następuje ona zbyt szybko, to jeszcze w pewnym momencie anime wyprzedziło mangę, przez co oglądamy alternatywne zakończenie. Jest to takie zakończenie jak w Bleachu- anime nie jest już emitowane, ale manga dalej wychodzi. Co więcej arc następujący po anime, jest naprawdę ciekawy! Warto przerzucić się na mangę;) Kolejna sprawa- muzyka. Może nie jest porywająca, ale mnie przypadł do gustu pierwszy ending;)





 





 

Poniżej ending o którym wspominałam, wybaczcie, że bez napisów, ale nie mogłam znaleźć innego.



Ruchomy Zamek Hauru

Tytuł oryginalny: Hauru no ugoku shiro
Tytuł polski: Ruchomy Zamek Hauru
Reżyser: Hayao Miyazaki
Studio: Studio Ghibli
Gatunek: Anime, Fantasy, Dramat      


Ruchomy Zamek Hauru to według mnie to coś czego nie można przegapić, obowiązkowy punkt twórczości Miyazakiego. Zachwyca nie tylko pełną magii historią, ale także kreską, która przykuwa wzrok, nie pozwala się oderwać od telewizora.
Opowiada historię Sophie, uroczej, młodej i niezwykle pracowitej dziewczyny. Pewnego razu idąc do siostry, zaczepiają ją dość nachalni żołnierze. Z opresji ratuje ją przystojny, pewny siebie mężczyzna, nie wie jeszcze, że to wydarzenie wpakuje ją w jeszcze większe tarapaty. Zostaje ona zmieniona w staruszkę, przez zazdrosną i okrutną Wiedźmę z Pustkowia, co sprawia, że jej dotychczasowe życie ulega diametralnej zmianie. Nagle jej spokojne i ułożone życie zmienia się, trafia do dziwnego zamku, spotyka czarowników i czarownice, a demon składa jej nietypową propozycję.
Anime godne polecenia, jedno z moich ulubionych. Podobało mi się w nim wszystko: historia- ciekawa, zapadająca w pamięć, muzyka- sprawiająca, że chcesz jej posłuchać nawet po zakończonym seansie i oczywiście humor;) Szczególnie utkwił mi w pamięci moment, gdy Hauru załamał się, ponieważ 'nie jest już piękny'. To wyznanie rozłożyło mnie na łopatki.
Nie bez znaczenia jest tu także młody uczeń Hauru. Niezwykle sympatyczny chłopiec, który z czasem, zaczyna traktować główną bohaterkę jak swoją babcię, tudzież matkę. Równie sympatyczny jest demon ognia. Demon= postać negatywna, przynajmniej według wielu. Nic bardziej mylnego. Jest to postać z charakterkiem, ale tak zabawna i pełna życia, że nie potrafisz jej nie lubić. Nie będę rozpisywać się bardziej, bo w końcu zdradzę szczegóły fabuły, a tego wolę nie robić, bo zepsułabym całą radość z oglądania tego arcydzieła:)




Rock Lee też się liczy!

Tytuł oryginalny: Naruto SD: Rock Lee no Seishun Full-Power Ninden
Tytuł polski: Naruto SD
Studio: TV Tokyo
Gatunek: Anime, Fantasy, Przygodowy 




Każdy szanujący się fan Naruto, widząc tytuł mojego wpisu, przez chwilę chociaż zastanawia się co jest grane. Czyżbym drugi raz opisywała to samo anime? Otóż nie. Mam zaszczyt Państwu przedstawić Pana Brewkę- ninję, który nie potrafi używać ninjutsu. Jest to główny bohater anime Naruto SD (lub jak kto woli Rock Lee- Springtime Of Youth), opartego dość luźno na bardzo popularnym Naruto. Nie jest to żaden ciąg dalszy, alternatywna historia, oj nie. Jest to parodia Naruto z Brewką w roli głównej. Dodam jeszcze, że to bardzo udana parodia, pełna absurdalnego humoru, nie tylko dla fanów Naruto. W gruncie rzeczy nie trzeba nawet oglądać głównej serii, żeby móc się pośmiać z Lee. Wszystkie postacie są tutaj przedstawione w wersji chibi, co dodaje anime uroku. Teraz może pokrótce przedstawię fabułę: Rock Lee to nietypowy ninja, używa tylko taijutsu (inaczej mówiąc walki wręcz), nie potrafi użyć ani ninjutsu ani genjutsu, jednak nie przeszkadza mu to w dążeniach do zostania silnym Shinobi. Wraz z przyjaciółmi- Tenten- silną dziewczyną, używającą różnorakich broni i Nejim- geniuszem klanu Hyuga, czasami równie zwariowanym co główny bohater, przeżywa wiele przygód. Nie może tutaj zabraknąć Guy'a- Mistrza Lee i szczerze mówiąc lekko szurniętego gościa. Ponadto nasz bohater szaleńczo i bez wzajemności zakochany jest w Sakurze, o którą konkuruje z Naruto. Co tu więcej mówić? Może zdjęcia powiedzą same za siebie. W każdym razie polecam serdecznie, bo jest się z czego pośmiać!
Wybaczcie za taki stan galerii, ale dopiero się uczę tego bloga, więc na razie nie wszytko będzie idealne;)




Opowieść o niezdarnym ninja

Tytuł oryginalny: Naruto
Tytuł polski: Naruto

Studio: TV Tokyo
Gatunek: Anime, Fantasy, Przygodowy





Piszę tą recenzję i sama się zastanawiam, jak chcę to zrobić. To ciężkie napisać recenzję takiego tasiemca jak Naruto. Tyle się wydarzyło w tym anime, że jest to prawie niemożliwe. Stwierdziłam, że potraktuję to jako wyzwanie i bez zdradzania niepotrzebnych wątków fabuły spróbuję zachęcić do obejrzenia. Tak, zachęcić, ponieważ to anime zasłużyło na pozytywną opinię. Dlaczego? Cóż podoba mi się fabuła, polubiłam Naruciaka i kilku innych bohaterów, pośmiałam się trochę, i popłakałam.
Historia opowiada o pewnym chłopcu imieniem Naruto- niegrzecznym, nadpobudliwym, tajemniczym. Stracił rodziców, nie wie nawet kim byli i czym się zajmowali. Nie ma on za bardzo przyjaciół, wszyscy jakby go unikali, nikt nie chce mu powiedzieć dlaczego. W Akademii Ninja też sobie niezbyt radzi- nie potrafi użyć nawet najprostszej techniki replikacji.
Gdy pewnego dnia Naruto kradnie drogocenny zwój, cała zagadka się wyjaśnia. Otóż młodzieniec posiada w sobie zapieczętowanego demona. Nie jest to zwykły demon, ale potężny lisi demon o dziewięciu ogonach. Bohater przekonuje się też, że mimo tego ma po swojej stronie ludzi, którym na nim zależy. Podczas trwania serii Naruto na swojej drodze spotyka wielu interesujących ludzi, Irukę-mężczyzna początkowo traktuje Naruto z rezerwą, ale gdy go lepiej poznaje zaczyna traktować chłopca jak młodszego brata; Sakurę- w której zakochuje się bez wzajemności; Sasuke- w którym Naruto wreszcie odnajduje przyjaciela i oczywiście Jirayę- zboczonego pustelnika, który postanawia go trenować i staje się dla Naruto ojcem i autorytetem. To jedynie garść bohaterów, w całej serii jest wiele wyróżniających się postaci, jednak gdybym chciała ich wymieniać zanudzilibyście się;) Cała seria cechuje się typowym dla Japończyków poczuciem humoru, obfituje w wiele scen walki i naprawdę potrafi wzruszyć. Na pochwałę zasługuje również muzyka, która niekiedy dosłownie powala na kolana. Szczególnie smutna część soundtracku jest godna uwagi. Co do kreski w Naruto jest ona jeszcze w miarę dobra - zmienia się to w drugiej serii, ale nie będę tutaj o tym pisać. Seria godna polecenia, ale nie wszystkim się spodoba.

 



Przenieśmy się do Krainy Bogów...



Tytuł oryginalny: Sen to Chihiro no kamikakushi
Tytuł polski: Spirited Away: W krainie Bogów
Reżyser: Hayao Miyazaki
Studio: Studio Ghibli
Gatunek: Anime, Fantasy, Dramat               




Przez wielu anime to uznawane jest za największe dzieło Miyazakiego. Cóż, anime niesamowite, nieszablonowe, ciężko po jego obejrzeniu (przynajmniej mnie jest ciężko), wypowiedzieć się obiektywnie. Film zachwycił mnie do tego stopnia, że po jego obejrzeniu natychmiast sięgnęłam po kolejne dzieła japońskiego Walta Disneya. Miyazaki bez wątpienia zasłużył na Oscara- dzieło dopracowane, bardzo ładne wizualnie, z ciekawą muzyką, umiejętnie łączące ze sobą dramat i komedię. Możemy się dopatrzeć tutaj nawet lekkiego wątku romantycznego, chociaż znajdą się i tacy, którzy pomijają go, ponieważ uważają, że psuje on anime. Ja tam myślę, że dodaje on uroku, jest gdzieś tam w cieniu, nie wysuwając się na pierwszy plan i pozwalając widzowi snuć domysły i dokładać własną historię.
Jest to opowieść o małej dziewczynce- Chihiro, która zmuszona jest wraz z rodzicami zmienić miejsce zamieszania, a tym samym przenieść się do innej szkoły. W drodze do nowego domu rodzina gubi się i trafia na nieprzejezdną drogę, wiedzeni ciekawością wysiadają z auta, żeby sprawdzić co znajduje się na końcu tunelu. W ten oto sposób trafiają do Krainy Bogów, krainy, która nie akceptuje ludzi... Niestety rodzice Chihiro zjadają jedzenie przeznaczone dla Bogów i zmieniają sie w świnie. Dziewczynka zostaje sama w nieznanej krainie, zdana na łaskę dopiero co poznanego chłopca- Haku. Ten tajemniczy mieszkaniec Krainy Bogów, postanawia pomóc Chichiro odczarować rodziców. Zabiera ją do łaźni Bogów, którą rządzi Yubaba- tylko ona jest w stanie odczarować rodziców dziewczynki.
Cała Krainę Bogów zaludniają niezwykłe postaci, jak się okazuje większość z nich skrywa często niebezpieczne tajemnice. Anime polecam wszystkim, szczególnie fanom Studia Ghibli. Jest to obowiązkowy punkt, którego nie wolno przegapić;)


 

Piłka w grze!


Tytuł oryginalny: Aoki Densetsu Shoot!
Tytuł polski: Piłka w grze!
Studio: Toei Animation
Gatunek: Anime, Sportowy, Dramat





Moje ukochane anime, to dzięki niemu zainteresowałam się tą tematyką. Może i swoją przygodę z Japonią zaczęłam od DB, ale szczególne miejsce w moim sercu zajmuje "Piłka w grze!". Jako mały szkrab, zbiegałam z podwórka o konkretnej godzinie, żeby obejrzeć DB i Piłkę, jednak gdy skończyli emitować te anime, jakoś się specjalnie tym nie przejęłam. Tak mijały lata, gdzieś tam po drodze zdarzyło mi się obejrzeć Vampire Knight, ale do anime jakoś mnie szczególnie nie ciągnęło. Jednak pewnego pięknego dzionka, rozmawiałam z przyjaciółka o naszych bajkach z dzieciństwa, ona oprócz Goku z rozrzewnieniem wspominała Kapitana Tsubasę. Tematyka dziwnie mi znajoma, ale jakoś tak zapamiętałam z dzieciństwa coś innego. Postanowiłam poszperać trochę w internecie, ni i tak to się zaczęło. Obejrzałam cale anime jednym tchem i zapragnęłam więcej. W ten sposób pojawił się Naruto, Death Note, Bleach i tak na dobre zaczęła się moja przygoda.
Piłka w grze opowiada o trójce przyjaciół z gimnazjum, nazywanych niegdyś Kakenishi golden trio, których kiedyś łączyła wspólna pasja. Później ich drogi rozeszły się, ale mimo wszystko wylądowali w jednym liceum- w liceum ich idola Kubo. Niestety dwójka z nich zrezygnowała z gry w piłkę z powodów osobistych, tylko jeden Tanaka pozostał wierny swojej pasji. Ich przyjaciółka z dzieciństwa Kazumi postanawia zjednoczyć złote trio i przywrócić im radość wspólnej gry. W ten oto sposób mamy możliwość oglądać Tanakę Toshihiko- strzelca z niezrównaną lewą nogą, Kazuhiro Hiramatsu- stratega, zdolnego odebrać każdą piłkę i cechującego sie ponadprzeciętną szybkością i Shiraishi Kenji'ego- niesamowitego brakarza, który potrafi obronić prawie każdą bramkę. Gdy już wszystko zaczyna się układać, staje się coś nieoczekiwanego, co całkowicie zburzy szczęście bohaterów.
Co bardzo dziwne anime nie ma zbyt wielu fanów i niewiele osób je kojarzy. Może nie jest to jakieś arcydzieło z wybitną kreską, ale ciekawa historia o przyjaźni, pasji i miłości, moim zdaniem zdecydowanie ciekawsza od Kapitana Tsubasy. Piłka nie leci tutaj do bramki przez trzy odcinki, bohaterowie nie są w stanie jednym głupim strzałem powalić bramkarza i nie są jakimiś super wybitnymi, utalentowanymi chłopakami. Do wszystkiego dochodzą ciężką pracą i ćwiczeniami, co nadaje realizmu całej serii.