Tytuł oryginalny: How to Train Your Dragon Tytuł polski: Jak wytresować smoka Reżyser: Dean DeBlois, Chris Sanders Studio: DreamWorks Gatunek: Anime, Fantasy, Familijny
Jedna z moich ulubionych bajek. Ile razy już to pisałam? Wiem,
mnóstwo. Ale tylko dlatego, że kocham bajki, a te które potrafią
zakotwiczyć się w mojej pamięci na dłużej, wprost ubóstwiam. Ta
sprawiła, że natychmiast poleciałam ją mamie, a co więcej obejrzałam ją
jeszcze raz z nią. Piękna opowieść o przyjaźni, miłości oraz o tym, że
zawsze trzeba być sobą. Inni mogą być silniejsi, śmiać się z Ciebie,
ale trzeba postępować według własnego serca.
Czkawka jest młodym
Wikingiem, synem wodza. Jest zupełnie inni niż pozostali
Wikingowie- nie jest mięśniakiem. Nie bez powodu nazywa się też Czkawka-
imię to jest nadawane zawsze najsłabszemu w 'stadzie'. Jego 'plemię'
też nie jest normalne. Nie podbijają nowych terenów, nie walczą z innymi
ludami. Ich wrogami są smoki. Jednak Czkawka zamiast zabić smoka,
zaprzyjaźnia się z nim. To wywraca jego życie do góry nogami i zmienia
mieszkańców wioski.
Ciepła i miła dla oka opowieść o dorastaniu i
miłości. Polecam nie tylko dzieciom, to także doskonała pozycją dla
dorosłych. Warto zasiąść przed telewizorem/ komputerem i zagłębić się w
świat pełen smoków i wikingów, by na chwilę oderwać się od
rzeczywistości.
Tytuł oryginalny: The Mortal Instruments: City of Bones Tytuł polski: Dary Anioła: Miasto kości Reżyser: Harald Zwart Gatunek: Fantasy, Przygodowy
Kolejny film z grona: 'muszę obejrzeć, bo książka nie była najgorsza'. Owszem, obejrzałam, przeczytać też przeczytałam. Powiem szczerze, że pierwsza część nie jest zła, ale im dalej tym gorzej. Coraz bardziej mdło i zmierzchowo. Rozumiecie o co mi chodzi? Nie chcę tutaj obrażać fanów Zmierzchu, ani Darów Anioła. To raczej są książki i filmy dla gimnazjalistek, nie dla takich staruch jak ja.
Fabuła? Momentami ciekawa, inna, ale w ogólnym rozrachunku oklepana. Clary jest zwyczajną nastolatką, którą wychowuje jedynie matka. Jej ojciec zginął na froncie, kiedy dziewczyna była mała. W szkole Clary ma znajomych, ale wśród nich wyróżnia się jeden- Simon, oddany i podążający za nastolatką wszędzie. Jednak pewnego dnia okazuje się, że całe życie Clary jest fikcją- dowiaduje się, że jest ona Nocnym Łowcą, a jej mama została uprowadzona, ponieważ była w posiadaniu bardzo cennego przedmiotu. Pojawia się też główny amant- Jace. Chmurny, tajemniczy, nostalgiczny, w którym bohaterka zakochuje się od pierwszego wejrzenia.
Film idealny dla fanów Zmierzchu. Mamy tutaj obowiązkowy trójkąt miłosny Simon-Clary-Jace. Jest też przystojny główny bohater, który roztacza wokół siebie aurę tajemniczości i zakochuje się bez pamięci w głównej bohaterce. Mamy też piękną dziewczynę w tarapatach, która w przeciwieństwie do Belli (dzięki Bogu!) nie stoi z boku, tylko rzuca się w wir wydarzeń. Jeśli mam być szczera, ten film zdecydowanie bardziej przypadł mi do gustu niż Zmierzch. Może dzięki ciekawym postaciom w tle, może głównej bohaterce, a może dzięki aktorom. Zacznę od postaci- Bane, czarownik gej, który może nie w tej części, ale w kolejnych będzie miał spory wpływ na akcję. Alec- również gej, zakochany w Jace'u, nieprzystępny, ale jednocześnie czuły i delikatny. Isabelle piękna kobieta wamp, mistrzowsko władająca biczem, wniesie sporo do wątku miłosnego. Kolejnym plusem jest główna bohaterka, w przeciwieństwie do Belli posiadająca charakter. Luba Edwarda była dla mnie nijaka, najlepiej siadłaby i czekała, aż wszyscy odwalą za nią całą robotę. A! Jeszcze powzdychałaby w międzyczasie do swojego ukochanego. Clary taka nie jest- uczestniczy w akcji, sama potrafi o siebie zadbać i mimo, że kocha Jace'a nie siedzi i nie załamuje się, kiedy ta miłość okazuje się niemożliwa. Ostatnim argumentem są aktorzy- Lily Collins- świetnie zapowiadająca się aktorka młodego pokolenia, mająca na swoim koncie kilka ciekawych ról. Potrafi grać, owszem, z jej mimiki można wyczytać jakieś uczucia, nie ma jednej firmowej miny. Jamie Campbell Bower- cóż ja na to poradzę, że po obejrzeniu kilku filmów z nim jestem zachwycona? Jonathan Rhys Meyers- główny czarny charakter, szalony i nieobliczalny. Taki jest w książce i taki też jest na akranie. Aktor doskonale oddał to co powinien, jestem pod wrażeniem.
Szczerze mówiąc nie wiem co bardziej opisałam książkę, czy film- zrecenzowałam film, odnosząc się do książki, nie tylko pierwszej części. Takie podsumowanie będzie chyba najlepsze. W każdym razie nie zniechęcam i nie polecam. Każdy ma swój gust i niektórym może się spodobać. Ja oceniam na 6/10.
Tytuł oryginalny: Legend of the Guardians: The Owls of Ga'Hoole Tytuł polski: Legendy sowiego królestwa: Strażnicy Ga'Hoole Reżyser: Zack Snyder Gatunek: Animacja, Przygodowy
Film, który wyszedł do kin dość dawno. Już raz próbowałam go obejrzeć, ale jakoś tak mi nie wyszło. Nie znaczy, że jest to produkcja zupełnie beznadziejna,nie. Jest tylko nie w moim guście. Nie jest najgorszy- oceniłabym na 6, może z lekkim minusem. Reklamowany jako produkcja dla dzieci- zupełnie jednak się nie nadaje dla najmłodszych widzów. Zbyt brutalna i okrutna dla maluszków. Mój kuzyn boi się sów odkąd obejrzał ten film.
Soren od małego słucha opowieści o strażnikach Ga'Hoole i ich męstwie. Jest nimi zauroczony i zachwycony, marzy aby kiedyś do nich dołączyć. Z jego wrażliwości kpi Kludd- brat naszego bohatera, ciągle pozostający w tyle, niedoceniany. Wszystko zmienia się gdy pewnego dnia bracia wypadają z gniazda i trafiają prosto w ręce złych typów, których do tej pory znali tylko z opowieści. Mity okazują się prawdą, a Soren otrzymuje niezwykle ważną misję do spełnia.
Film nudnawy i przewidywany, ociekający brutalnością. Nie ma tutaj co prawda strumieni krwi, ale okrucieństwo jest niemal namacalne. Jest to dość charakterystyczne dla reżysera- każdy kto pamięta doskonałych 300, wie o co chodzi. Jedyne czego nie można odmówić tej produkcji to doskonałe efekty specjalne i niesamowicie dopracowana, piękna grafika. Na pochwałę zasługuje również zwiastun- jednak na zwiastunie powinno się skończyć.
Tytuł oryginalny: Wo hu cang long Tytuł polski: Przyczajony tygrys, ukryty smok Reżyser: Ang Lee Gatunek: Przygodowy
Chyba pierwszy chiński film, który obejrzałam. Kiedy pierwszy raz widziałam tę produkcję, zawładnęła mną, byłam nią niesamowicie zauroczona. Później zobaczyłam inne chińskie filmy, choćby nawet Hero i trochę zmieniłam zdanie. Sentyment jednak nadal pozostał. Nie chcę nikogo zniechęcać do filmu- jest ciekawy i to prawdziwa klasyka gatunku. Pewien wojownik- Li Mu Bai bardzo przeżył śmierć swojego mistrza i chce go pomścić. W tym celu tropi jego zabójczynię- Nefrytową Lisicę. Chce ją zabić mieczem zwanym 'Zielone Fatum'. Kończy się to niepowodzeniem. Dlatego też postanawia oddać miecz osobie, której ufa i którą darzy szacunkiem. Wyrusza w podróż za towarzysza mając Yu Shu Lien. Kocha ją z wzajemnością, ale oboje wstydzą się do tego przyznać. Wkrótce docierają do celu, ale niedługo później miecz zostaje skradziony. Li postanawia go odzyskać. Film obejrzałam niezwykle dawno i nie pamiętam z niego wszystkiego. Szczerze mówiąc ogólny zarys fabuły znałam, ale musiałam sobie przypomnieć imiona bohaterów. Dlatego też nie będę pisać za dużo.
Tytuł oryginalny: Bleach Tytuł polski: Bleach Gatunek: Anime,Przygodowy
Kolejny tasiemiec w mojej kolekcji- jak się domyślacie tekst ten będzie o Bleachu. Ciężko jest nawet zacząć pisać, tym bardziej, że to anime należy do moich ulubionych. A z tego co już zdążyliście zapewne zauważyć, kiedy podoba mi się jakiś film lub anime to nie potrafię być obiektywna. Tak jest w tym przypadku- podoba mi się tutaj wszystko, począwszy na historii, a skończywszy na muzyce. Fabuła jest dość banalna- młody, niezwykły chłopak poznaje dziewczynę, która zmienia jego życie. Oklepane, prawda? Jednak ten chłopak widzi duchy i istoty nie z tego świata. Pewnego dnia jego bliskich atakuje Pusty, a z opresji ratuje go Rukia- Shinigami wysłana do patrolowania jego miasta. Jednak nie wszystko idzie zgodnie z planem- Pusty bardzo okalecza dziewczynę, przez co jest ona niezdolna do dalszej walki. Ichigo, chcąc chronić swoją rodzinę daje się przebić mieczem, przejmując moce Rukii. Od tej pory jego życie nie jest już takie samo, zostaje uwikłany w intrygę, która może zniszczyć jego świat, a także świat Shinigamich- Soul Society.
Skoro wiecie już mniej więcej o czym jest anime, mogę iść dalej. Bohaterowie? Ciekawi, chociaż nie wszyscy. Na nerwy może jedynie działać Chad- jest milczący i jakby nie pasujący do całości. Niektórzy także niezbyt pochlebnie wypowiadają się także o Inoue, która ze swoim 'Kurosaki- kun' rzeczywiście potrafi być irytująca. Jednak lubię ją bardziej niż Rukię, sama nie wiem dlaczego. Mnie osobiście denerwował Generał Głównodowodzący, chociaż też nie potrafię tego wyjaśnić. Oprócz tego, co najważniejsze, świat Bleacha nie składa się jedynie z bieli i czerni- postacie nie są dobre lub złe. Są tutaj osoby, które mimo, że są po złej stronie budzą naszą sympatię i posiadają liczne zalety. Także ludzie dobrzy nie są pozbawieni wad. Nie wszystko jest takie jak może się na początku wydawać, osoby, które wydawały się przyjaciółmi są wrogami i odwrotnie. Ichigo nie idzie przez serię z dumnie podniesionym czołem, wygrywając wszystkie walki, nie- on też przegrywa. Uczy się na błędach i idzie dalej, nie zatrzymuje się. To wszystko działa na korzyść serii.
Muzyka? Zapada w pamięć. Po seansie nie mogłam się uwolnić szczególnie od 'Number One', kiedy tylko ją słyszałam podczas walki, mimowolnie widziałam grupkę Afroamerykanek, stojących za Ichigo i śpiewających, niczym chór gospel;) Znajdzie się też kilka openingów i endingów, które notorycznie słucham.
Kreska? Specyficzna, ale jedynie przez to, że 'ewoluuje'. Na początku zostawia wiele do życzenia, jest surowa, bohaterowie wyglądają niesympatycznie, jednak z czasem kreska ulega zmianie, postaci stają się bardziej wyraziste, ciekawsze. Szczególnie można to zauważyć na przykładzie Ichigo i Inoue. Ichigo na początku odpychał, wydawał się chuliganem, z czasem jednak 'pięknieje'. Inoue natomiast na początku jest niezwracającą na siebie uwagi dziewczynką, później robi się z niej prawdziwa laska.
W każdym razie zachęcam do obejrzenia i polecam serdecznie! Według mnie jest to najlepsza pozycja z 'Wielkiej Trójcy' i zdecydowanie warta obejrzenia.
Prawda, że Ichigo się zmienił? Już na wstawionych powyżej obrazkach widać jakiej zmianie uległa kreska, a jeśli będziecie na bieżąco z anime, ta zmiana dopiero Was porazi;) Poniżej wstawiam wspomnianą przeze mnie piosenkę- rozkoszujcie się;)
Tytuł oryginalny:Naruto SD: Rock Lee no Seishun Full-Power Ninden Tytuł polski: Naruto SD Studio: TV Tokyo Gatunek: Anime, Fantasy, Przygodowy
Każdy szanujący się fan Naruto, widząc tytuł mojego wpisu, przez chwilę
chociaż zastanawia się co jest grane. Czyżbym drugi raz opisywała to
samo anime? Otóż nie. Mam zaszczyt Państwu przedstawić Pana Brewkę-
ninję, który nie potrafi używać ninjutsu. Jest to główny bohater anime
Naruto SD (lub jak kto woli Rock Lee- Springtime Of Youth), opartego
dość luźno na bardzo popularnym Naruto. Nie jest to żaden ciąg dalszy,
alternatywna historia, oj nie. Jest to parodia Naruto z Brewką w roli
głównej. Dodam jeszcze, że to bardzo udana parodia, pełna absurdalnego
humoru, nie tylko dla fanów Naruto. W gruncie rzeczy nie trzeba nawet
oglądać głównej serii, żeby móc się pośmiać z Lee. Wszystkie postacie są
tutaj przedstawione w wersji chibi, co dodaje anime uroku. Teraz może
pokrótce przedstawię fabułę: Rock Lee to nietypowy ninja, używa
tylko taijutsu (inaczej mówiąc walki wręcz), nie potrafi użyć ani
ninjutsu ani genjutsu, jednak nie przeszkadza mu to w dążeniach do
zostania silnym Shinobi. Wraz z przyjaciółmi- Tenten- silną dziewczyną,
używającą różnorakich broni i Nejim- geniuszem klanu Hyuga, czasami
równie zwariowanym co główny bohater, przeżywa wiele przygód. Nie może
tutaj zabraknąć Guy'a- Mistrza Lee i szczerze mówiąc lekko szurniętego
gościa. Ponadto nasz bohater szaleńczo i bez wzajemności zakochany jest w
Sakurze, o którą konkuruje z Naruto. Co tu więcej mówić? Może zdjęcia
powiedzą same za siebie. W każdym razie polecam serdecznie, bo jest się z
czego pośmiać! Wybaczcie za taki stan galerii, ale dopiero się uczę tego bloga, więc na razie nie wszytko będzie idealne;)
Studio: TV Tokyo Gatunek: Anime, Fantasy, Przygodowy
Piszę tą recenzję i sama się zastanawiam, jak chcę to zrobić. To ciężkie
napisać recenzję takiego tasiemca jak Naruto. Tyle się wydarzyło w tym
anime, że jest to prawie niemożliwe. Stwierdziłam, że potraktuję
to jako wyzwanie i bez zdradzania niepotrzebnych wątków fabuły spróbuję
zachęcić do obejrzenia. Tak, zachęcić, ponieważ to anime zasłużyło na
pozytywną opinię. Dlaczego? Cóż podoba mi się fabuła, polubiłam
Naruciaka i kilku innych bohaterów, pośmiałam się trochę, i popłakałam. Historia opowiada o pewnym chłopcu imieniem Naruto- niegrzecznym,
nadpobudliwym, tajemniczym. Stracił rodziców, nie wie nawet kim
byli i czym się zajmowali. Nie ma on za bardzo przyjaciół, wszyscy jakby
go unikali, nikt nie chce mu powiedzieć dlaczego. W Akademii
Ninja też sobie niezbyt radzi- nie potrafi użyć nawet najprostszej
techniki replikacji. Gdy pewnego dnia Naruto kradnie drogocenny
zwój, cała zagadka się wyjaśnia. Otóż młodzieniec posiada w sobie
zapieczętowanego demona. Nie jest to zwykły demon, ale potężny lisi
demon o dziewięciu ogonach. Bohater przekonuje się też, że mimo tego ma
po swojej stronie ludzi, którym na nim zależy. Podczas trwania serii
Naruto na swojej drodze spotyka wielu interesujących ludzi,
Irukę-mężczyzna początkowo traktuje Naruto z rezerwą, ale gdy go
lepiej poznaje zaczyna traktować chłopca jak młodszego brata; Sakurę- w
której zakochuje się bez wzajemności; Sasuke- w którym Naruto wreszcie
odnajduje przyjaciela i oczywiście Jirayę- zboczonego pustelnika, który
postanawia go trenować i staje się dla Naruto ojcem i autorytetem. To
jedynie garść bohaterów, w całej serii jest wiele wyróżniających się
postaci, jednak gdybym chciała ich wymieniać zanudzilibyście się;) Cała
seria cechuje się typowym dla Japończyków poczuciem humoru, obfituje w
wiele scen walki i naprawdę potrafi wzruszyć. Na pochwałę zasługuje
również muzyka, która niekiedy dosłownie powala na kolana. Szczególnie
smutna część soundtracku jest godna uwagi. Co do kreski w Naruto jest
ona jeszcze w miarę dobra - zmienia się to w drugiej serii, ale
nie będę tutaj o tym pisać. Seria godna polecenia, ale nie wszystkim
się spodoba.