Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kostiumowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kostiumowy. Pokaż wszystkie posty

16 kwietnia 2015

Im lepszy zwiastun, tym gorszy film.


Tytuł oryginalny: Exodus: Gods and Kings
Tytuł polski: Exodus: Bogowie i Królowie
Reżyser: Ridley Scott
Gatunek: dramat, historyczny, kostiumowy





Film reklamowany na wielki hit ubiegłego roku. Film, rzeczywiście, spektakularny, z licznymi efektami specjalnymi. I chyba jedynie to ratuje ten film. Reżyser, który stworzył niezapomniane dzieła, jak "Gladiator" czy "Królestwo Niebieskie", teraz poszedł jakby na łatwiznę, mając nadzieję, że widowiskowe efekty komputerowe i dobrzy aktorzy załatwią wszystko. Otóż nie. Przyznaję się, że kilka razy zatrzymywałam film, żeby iść do kuchni, łazienki czy sprawdzić facebooka, a zdarza mi się to bardzo rzadko.
Jestem zawiedziona, ponieważ oczekiwałam znacznie więcej po tym filmie. Miałam nadzieję na dobre widowisko z zachęcającą historią, jednak przeliczyłam się.
Film opowiada historię Mojżesza, księcia Egiptu, który dostaje misję od Boga - ma wyprowadzić swój lud z Egiptu. Nie jest to jednak takie proste, ponieważ Faraon nie chce do tego dopuścić za wszelką cenę.
Zauważyliście, że spektakularne zwiastuny zaostrzają apetyt i trochę kładą film? Oglądasz taki, myślisz sobie, że "to jest to!", a tu wielki zawód. Zresztą sami zobaczcie jak wygląda zwiastun:


Nie odradzam tego filmu, jednak jeśli chcecie obejrzeć coś z efektami specjalnymi i dobrymi aktorami, sięgnijcie po "Noe - wybrany przez Boga", ponieważ Exodus to, moim zdaniem, kino dla mało wymagających widzów.






2 czerwca 2014

Robin, który nie chodzi w rajtuzach


Tytuł oryginalny: Robin Hood
Tytuł polski: Robin Hood
Reżyser: Ridley Scott
Gatunek: Kostiumowy, Dramat





Są historie doskonale nam znane, które oddane w ręce dobrego reżysera nabierają zupełnie nowego kształtu. Tak jest z Królem Arturem czy też z Robin Hoodem. Dzisiaj zajmę się tym drugim, ale niedługo możecie się spodziewać opisu przygód naszego kochanego króla. Tak jak mówiłam- wszyscy chyba znacie historię banity z Nottingham. Odbiera bogatym i oddaje biednym. Jednak nikt jakoś nie zainteresował się jego życiem przed staniem się legendą, dopóki w 2010 Ridley Scott nie wziął tej historii pod swoje skrzydła. Stworzył film pełen akcji, wielkiej polityki i humoru. Znajdziemy tutaj także i romans, jakże pożądany przez damską część publiki. Film był na mojej liście 'do obejrzenia' aż trzy lata, ciągle jednak jakiś inny film spychał go w dół. Jednak wczoraj mówię sobie: może jednak warto? I wiecie co? Warto.
Robin Longstride jest łucznikiem w armii Ryszarda Lwie serce. Razem z nim i większością mężczyzn z Anglii wyruszył na krucjatę. Krucjatę okrutną, głupią i jak zapewne wiecie, mająca na celu 'nawrócenie' muzułmanów. Po jednej ze zwycięskich bitew Robin wdaje się w bójkę z Małym Johnem. Niestety, król przechodząc obok, zainteresował się bójką i jej uczestnikami. Kiedy na swoje pytanie otrzymał szczerą, ale niezbyt przychylną odpowiedź, skazał Robina, Małego Johna, Szkarłatnego Willa i Alana na zakucie w dyby na czas ostatniej bitwy przed powrotem do kraju. Nieoczekiwanie Ryszard zostaje zabity podczas tej bitwy, a Robin i jego współwięźniowie, korzystając z zamieszania, uciekają z pola walki. Może to i niezbyt chwalebne, ale po śmierci króla stali się wolni. W czasie powrotu do Anglii uciekinierom sprzyja szczęście. Konwój wiozący koronę zostaje zaatakowany, dzięki czemu Robin i reszta, mogą podszywając się pod członków konwoju, spokojnie wrócić do Anglii statkiem. Jednak mimo sprzyjających okoliczności, Robinowi nie daje spokoju przysięga którą złożył i przypieczętował krwią.
Zdecydowanie godny polecenia, z doskonałymi aktorami i ciekawym scenariuszem. Początkowo film miał opowiadać historię szeryfa Nottingham walczącego z łobuzem Robin Hoodem, który niekoniecznie był bohaterem. W ostatniej chwili reżyser zmienił zdanie i bardzo się z tego powodu cieszę. Russell Crowe nadał bohaterowie charakterku i trochę odszedł od pierwowzoru: jest lekkim awanturnikiem z poczuciem humoru. Mały John nie pozostaje w tyle za Robinem, dla mnie nawet czasami go przyćmiewa. Braciszek Tuck także wypada bardzo dobrze- zakonnik lubiący dobrą zabawę i miód pitny. Czytałam wiele niepochlebnych recenzji, które sprawiały, że nie miałam ochoty oglądać filmu. Jednak teraz, z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że były one przesadzone i niesprawiedliwe. Może to tylko moje zdanie, jednak uważam, że jest to film godny polecenia;)


 



28 maja 2014

Bezimienny bohater

Tytuł oryginalny: Ying xiong

Tytuł polski: Bohater
Reżyser: Yimou Zhang
Gatunek: Kostiumowy, Dramat


Hero to jeden z największych chińskich przebojów, który znalazł szerokie grono odbiorców w naszym kraju. Został także wydany na DVD, czym nie każdy chiński film może się poszczycić. Film niezwykły, piękny wizualnie, przyciągający uwagę. Choreografiom walk, także nie możemy nic zarzucić, zdecydowanie bardziej przypadły mi do gustu niż te z 'Przyczajonego tygrysa...'. Do tego niebanalna fabuł, która zdecydowanie wciąga. Akcja rozgrywa się podczas trwania wojny domowej. Kraj podzielono na siedem królestw, które walczą między sobą o władzę. Szczególnie ambitny jest władca jednego z nich, który nie patrząc na cierpienie i śmierć swoich poddanych, dąży do zjednoczenia Chin, by następnie zasiąść na tronie. Z tego powodu na jego życie czyha najwięcej zamachowców. Szczególny strach budzą: Złamany Miecz, Niebo i Śnieżna Zamieć. Dlatego też za ich głowy ofiarowana jest wielka nagroda. Zdobycie jej nie jest jednak proste, przez lata nikomu nie udało się choćby zbliżyć do Zamachowców. Pewnego dnia zjawia się jednak Bezimienny Bohater, który oznajmia, że udało mu się pokonać całą trójkę. Widz od tej chwili ma możliwość obejrzenia historii walk tajemniczego mężczyzny z trójką Zamachowców. Ale nie wszystko jest takie jakie się wydaje, nic nie jest oczywiste, a już najbardziej intencje tytułowego Hero.
Film oglądałam niezwykle dawno, jednak zapadł mi w pamięci. Nie ma tutaj walki, jedynie dla walki. Wszystko ma swój głębszy, często ukryty sens. Film polecam nie tylko fanom wschodnich sztuk walki, ale każdemu miłośnikowi kina, który ma ochotę na coś nieco ambitniejszego. Nie mówię, że 'Hero' należy do wyższej półki, oj nie. Daleko mu do Lektora czy Ojca Chrzestnego, jednak jest to produkcja ciekawa, którą szkoda byłoby przegapić.